Relacje na linii Waszyngton–Bruksela wchodzą w fazę otwartej, ostrej wymiany zdań. Podczas gdy europejscy przywódcy próbują zacieśniać współpracę obronną, zza oceanu płyną słowa surowej krytyki. W centrum dyplomatycznej burzy znalazł się szef Pentagonu Pete Hegseth oraz premier RP Donald Tusk, którego głośny wywiad dla „Financial Times” wywołał bezpośrednią reakcję Białego Domu.
Hegseth bez dyplomatycznych ogródek: „Europa musi dorosnąć”
Zgodnie z najnowszymi relacjami, prawdziwą burzę wywołało wczorajsze wystąpienie Pete’a Hegsetha. Kluczowy polityk w administracji Donalda Trumpa, znany z bezkompromisowego języka, nie szczędził starym sojusznikom gorzkich słów podczas sympozjum o bezpieczeństwie globalnym.
- Zarzut „pasażera na gapę”: Hegseth stwierdził wprost, że Stany Zjednoczone są zmęczone pełnieniem roli „ochroniarza dla kontynentu, który woli wydawać na programy socjalne niż na amunicję”.
- Kwestia PKB: Choć wiele państw NATO przekroczyło próg 2% PKB na obronność, otoczenie prezydenta USA uważa to za dalece niewystarczające w obliczu zagrożeń ze strony Rosji i sytuacji na Bliskim Wschodzie. Padły sugestie, że nowym minimum powinno być 3%.
- Brak twardej siły: Hegseth ocenił europejskie inicjatywy zbrojeniowe jako „papierowe projekty”, którym brakuje realnych zdolności operacyjnych i woli walki.
Echa wywiadu Donalda Tuska dla „Financial Times”
Słowa Hegsetha zbiegły się w czasie z publikacją szeroko komentowanego wywiadu, jakiego premier Donald Tusk udzielił brytyjskiemu dziennikowi „Financial Times”. Polski premier zaprezentował w nim wizję Europy, która musi przygotować się na każdy scenariusz – w tym na ewentualne osłabienie amerykańskiego parasola ochronnego.
Tusk po raz kolejny użył retoryki „epoki przedwojennej”, apelując o:
- Budowę wspólnej, europejskiej tarczy antyrakietowej.
- Zwiększenie niezależności przemysłu zbrojeniowego UE.
- Konieczność wyjścia z geopolitycznego letargu, bez względu na to, kto urzęduje w Gabinecie Owalnym.
Oficjalna reakcja Białego Domu
Amerykańska administracja nie pozostawiła słów polskiego premiera bez odpowiedzi. Podczas niedawnego briefingu prasowego w Waszyngtonie, rzeczniczka Białego Domu odniosła się bezpośrednio do wywiadu w „FT”.
Komunikat miał słodko-gorzki charakter. Z jednej strony Waszyngton pochwalił Polskę, nazywając ją „wzorem do naśladowania” w kwestii modernizacji armii i wydatków na obronność (które w Polsce zbliżają się do 5% PKB). Z drugiej jednak strony, administracja USA chłodno odniosła się do koncepcji „strategicznej autonomii Europy”, przypominając, że to NATO – z dominującą rolą Stanów Zjednoczonych – pozostaje jedynym realnym gwarantem bezpieczeństwa, a europejskie inicjatywy nie powinny dublować struktur Sojuszu.






