Atak Rosji na Polskę przy pomocy dronów – to hasło które dominuje w opinii publicznej. Ale czy słusznie? Jak realnie Polska poradziła sobie z „aktem agresji” – bez koloryzowania.
Na początku trzeba zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nikt nie wie do końca co się stało i jak się stało. To jest pierwsza sprawa, która dowodzi tego, że Polska nie poradziła sobie dobrze z tym zadaniem. Bądźmy obiektywni, pochlebne wypowiedzi naczelnych polityków tego nie zmienią i służą tylko uspokojeniu narodu. Wyobraźcie sobie, że premier powiedziałby, że gdyby ten atak był na serio i na wielokrotnie większą skalę to mogłoby już nas nie być – raczej straciłby pracę. Więc co mają powiedzieć? Na pewno nie prawdę. Prawdę każdy musi sobie dopowiedzieć czytając między wierszami i obserwując czerwone twarze niektórych polityków.
Strzelaliśmy bardzo drogimi i cennymi rakietami z myśliwców za pieniądze polskiego podatnika w celu zlikwidowania dronów wartych ułamek kwoty całej tej operacji. Pomimo tego zlikwidowano jedynie kilka z 20 dronów, których technologicznie nie można porównać nawet do myśliwców – oto jest szczere i przykre podsumowanie całego zajścia w kilku zdaniach. Nie ma tu, żadnych „dezinformacji” – jak często teraz walczy się z prawdą i odbiera prawo do wolności mediów oraz prawa do swobody wypowiedzi. Jedynie przykra prawda.
A prawda jest taka, że przynajmniej na ten moment nie zaliczono egzaminu, a Państwo polskie jest realnie zagrożone swoją nieudolnością oraz nieprzygotowaniem.
Kluczową kwestią jest fakt oświadczenia prezydenta w sprawie ataku. Mianowicie o całym zajściu miał się dowiedzieć o 3 nad ranem – ciężko stwierdzić, czy zdanie to zostało wypowiedziane z dumą czy ubolewaniem. Pewne jest natomiast to, że biorąc pod uwagę fakt odnotowania pierwszych dronów po godzinie 23 to kwestia Polska mogłaby rozstrzygnąć się podczas błogiego snu naszego przywódcy, a ten obudziłby się w nowym państwie. Oczywiście przy założeniu, że takie uderzenie zostałoby przeprowadzone na pełną skalę i z wielokrotnie większą ilością takich dronów. Narażone mogłyby zostać praktycznie wszystkie miasta oraz infrastruktura krytyczna w naszym kraju.
Niestety w oczach wrogów wypadliśmy po prostu słabo, oni już o tym wiedzą, poznali nasze słabości i myślę, że nasze władze też już o tym wiedzą. Bez pomocy zaangażowanych Państw NATO najprawdopodobniej niewiele sami byśmy zdziałali. A przypomnę jeszcze raz, to było tylko ~20 dronów. Ukraina niemal każdego dnia mierzy się z kilkukrotną ilością takich maszyn, które dodatkowo używają aktywnego ognia.
Przed nami niewątpliwie bardzo ciężkie zadanie prawdziwego przygotowania Polski na czarne scenariusze, a nie jedynie barwne opowiadania i spekulacje. Pilnie potrzebni są fachowcy i wizjonerzy, którzy poprowadzą nasz kraj, a nie jedynie odbiorą wypłatę czy zrobią interes. Takie sytuacje tylko potwierdzają, że Polska wręcz historycznie tracąc czas na polityczne waśnie, niezjednoczona, jest słaba, niegotowa i podzielona. Obudźcie się chochoły! Inaczej może być za późno, nim ktoś znajdzie i zawyje w złoty róg.







